czwartek, 14 maja 2015

Co do zasady, odwołując się do mojego ulubionego zawodowego przerywnika, zatem co do zasady nie jestem już żoną korporacyjną. 

Mój mąż od 9 miesięcy jest bezrobotnym, byłym pracownikiem korporacji. Został przeżuty i wypluty i to co zostało nie bardzo nadaje się do czegokolwiek. 

Wczoraj uświadomiłam sobie, że ma depresję. 

On też zaczyna to podejrzewać. 

Nic z tym nie zrobi zapewne. 

Mężczyźni nie przyznają się do depresji. Nie cierpią, nie rozpaczają, nie wołają o pomoc. 

Po prostu siedzą przed komputerem, dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Godzinami dopieszczają cv, listy motywacyjne, listy przewodnie do listów motywacyjnych. Oglądają na facebooku znajomych z poprzedniego życia. 

Nauczyłam się dzwonić do domu przed powrotem z pracy. Żeby go obudzić. Przypomnieć o dziecku w przedszkolu, jedzeniu, uświadomić, że dzień prawie minął.

A kiedy wracam zaciskam zęby i myję zlew pełen garów, odkurzam, gotuję obiad. Czasem wrzeszczę i trzaskam drzwiami. Czasem płaczę. 

Boję się, że zachoruję. Boję się, że umrę. Boję się, że też stracę pracę. Boję się o dzieci. 

Też mam depresję. 

#zyciepokorporacji

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin