czwartek, 26 listopada 2015

Parę dni temu mój korporacyjny małżonek próbował mnie wpuścić w maliny. Poczułam się rozczarowana. Rozgoryczona może trochę. Wkurzona jakoś mniej. 

Wrócił następnego dnia po naszej przerwanej rozmowie. Późno. Udawałam, że śpię. Potrzaskał drzwiami i poszedł spać. 

A kolejnego ranka... Myślicie, że zrobiłam awanturę, krzyczałam, płakałam, walnęłam talerzem o ścianę (nie, ściany mi nie żal, mam 4-letniego artystę, za parę lat zrobi się remont), zażądałam wyjaśnień?

Hmmm....

Nie.

Wstałam rano, zamknęłam cichutko drzwi od sypialni i poszłam z psem. Zapaliłam sobie papierosa, idąc cichą, pustą ścieżką wśród szeleszczących liści. Porozmyślałam. Kupiłam bułki. Zrobiłam śniadanie. Obudziłam rodzinę, nakarmiłam, wysłałam KM z Przepraszającą na zakupy.

Zrobiłam obiad. 

Wrócił, zjadł i zaczął się przytulać. 

- Dlaczego chciałeś mnie okłamać? - zapytałam spokojnie.

- Nie chciałem cię denerwować.

Nie wiem, czego chciał lub nie chciał. Nie wiem, czy mówił prawdę. Chyba nie chcę wiedzieć. Jestem zmęczona. 

Pozwoliłam się przytulić. Nie rozmawialiśmy o tym więcej. 

środa, 25 listopada 2015

Jedynka dobiła tego lata do słusznego wieku 12 lat, 168 wzrostu i 47 kilo wagi. Kiedy na nią patrzę jako matka widzę pryszczate pysio, śliczne ząbki (dwa lata katorgi z aparatem ortodontycznym) i za długie włosy (na pewno złapie wszy w szkole).

Jako kobieta widzę cudowne stworzenie, o wielkich oczach z przepięknymi rzęsami i nogach do samej szyi. Jest ładniejsza niż ja kiedykolwiek byłam. Jest moją córką, więc nie czuję ani cienia zazdrości, tylko podziw i ... strach.

Co zrobić, żeby nikt jej nie skrzywdził. Jak uchronić przed zawiścią koleżanek, które ze złości powiedzą jej największy idiotyzm i zdobędą się na niespotykaną podłość (tylko ludzkie szczenięta potrafią być tak bezgranicznie okrutne). Jak nie dopuścić by popadła w manię odchudzania, albo beauty obsession (co to jest? zajrzyjcie sobie na instagrama, gdzie przewalają się fotki klonów z napompowanymi ustami, spacykowanych tonami pudrów).

Dobiwszy swoich 12 latek Jedynka zaczęła rozglądać się po świecie bystrym wzrokiem. Niestety nie tylko po świecie realnym ale też wirtualnym. Uzależniła się od youtube'a.

Wciąż wojujemy z telefonem. Jak tylko spuścimy ją z oka zaszywa się w łóżku pod kołdrą i ogląda vlogi youtuberów. Wzorem są dla niej dziewczyny stojące na tle ściany w spodniach z hm.

np. takie

Komentarz Jedynki do wiadomości, że dziadkowie wyjeżdżają na Maderę: A littlemonster też była na Maderze. 

Jedynka odkrywa w mniejszej łazience moją domową kosmetyczkę (mam dwie - jedną w pracy, drugą w domu... no dobra jeszcze taką małą noszę w torebce): Wow mamo, masz tusz loreala! littlemonster go testowała i jest świetny. Wow mamo, masz rozświetlacz, widziałam go na blogu xxxx (sorry, nie mogę ich wszystkich spamiętać).

Tak oto zostaję bohaterką własnej córki. Gdyż posiadam kosmetyki prezentowane przez szesnastolatkę na Youtubie.

Początek roku szkolnego. Jedynka chodzi i robi oczy Morta (patrz: Madagaskar) - Mamo, a będziesz w Tigerze? Ale jak będziesz to kup mi taki piórnik, no wiesz, plastikowy, wyślę ci link, littlemonster go pokazywała.

Początek roku, wyrosła jak brzoza i trzeba uzupełnić garderobę. Proponuję część własnej szafy, nie da się ukryć, że mam w niej za dużo. O mamoooo, no fajna koszula, ale ja bym chciała taką jak (znów pada nazwa kanału na youtube). Pokażę ci. 

Patrzę i oczom nie wierzę. Banał i nuda. Wystawa sieciówki i to skomponowana przez osobnika o wrażliwości estetycznej nornicy. Obejrzenie filmu w całości nieco mnie kosztowało. - To mamy - mówię. - I to też. I taką kurtkę też. 

- Ale mamoooo. 

Ulegam i nabywam co poniektóre egzemplarze. Znów jestem bohaterem we w własnym domu. 

Jednak wkrótce potem popełniam modowe przestępstwo (w oczach mojej córki) i spadam z piedestału. Kupuję dżinsy dzwony. Podobają mi się. Mają piękny kolor. Pasują do mojego stylu. Mogę sobie na nie pozwolić, bo noszę wysokie obcasy i mam przyzwoity wzrost.

- Błeeee, mamo jak mogłaś. Są obrzydliwe! Dzwony?!~Ohyda!

Nie pytam, która blogerka wydała taki wyrok. Dżinsy noszę. 

Zaczynają się chłody i doroczna wojna Korporacyjnego z córką. W tym roku, ze względu na wzrost i wygląd młodej batalia jest wyjątkowo brutalna. Jedynka upiera się nosić legginsy. Ma chyba z 10 par, ale tylko jedne są ukochane, wyciągnie je z dna kosza na brudy, bo koniecznie musi je założyć. Najlepiej z krótką bluzką. Tyłek na wierzchu. O nerkach nie wspominam. Od października odbieram rano telefony od KM - Widziałaś jak ona się ubrała?! Wyglądała jak lolitka. To skandal. Kazałem jej wrócić i założyć sweter. Tak nie może być!

Rozmawiam po południu z Jedynką, jest wściekła i nie rozmawia z ojcem, próbuję łagodzić. Proponuję, że poszukamy w szafie dżinsów, które będą jej pasowały. Nie ma. Te za krótkie, te za ciasne, te mają okropny kolor. 

- Czyli muszę Ci kupić dżinsy. Jakie?

- Czarne, obcisłe, z wysoką talią, pokażę ci, takie ma littlemonster....

piątek, 20 listopada 2015

Korporacyjne życie KM kwitnie, co oznacza, że więcej go nie ma niż jest. Zagraniczne study tour, szkolenia - wypas.

Że wyjeżdża wiedziałam. W kalendarzu cały tydzień skreślony aż do niedzieli, dopisek "szkolenie".

Próbujemy rozmawiać, ale połączenia na Skypie się rwą. Słabe wifi. Mój messenger w telefonie bez opcji rozmowy wideo. Nie wziął ładowarki, bo okazało się, że z 5 w domu została jedna (czyżby nowa odmiana potwora skarpetkowego? złodziej ładowarek?). 

W końcu jednak zdzwaniamy się w czwartek wieczór. 

KM - Wracam jutro.

JA - Jak to?! Miało cię nie być do niedzieli?

KM (niechętnie) - Miałem jechać do X. Ale nie jadę.

JA - A kiedy mi zamierzałeś o tym powiedzieć?

KM (zły) - No przecież wracam, o co ci chodzi?

JA (wściekła) - O co mi chodzi?!!!

KM - rzuca słuchawką.

O co mi chodzi? właściwie o nic. Bo chyba fakt, że mój mąż wybiera się tuż po wyjeździe zagranicznym na spotkanie ze znajomymi nie jest niczym nadzwyczajnym. Nieistotne jest czy zamierzał zahaczyć o dom, czy od razu z lotniska pojechać gdzieś w Polskę. Czy chciał mi o tym powiedzieć? Powiedział a ja zapomniałam? czym tam chciał pojechać, skoro samochód stoi w garażu? Czy jego złość wynika z mojego zachowania czy z rozczarowania, że spotkanie nie wypaliło? Ciekawe czemu nie wypaliło? Towarzystwo go olało? Nowa władza aresztowała część szemranych pismaków, z którymi się radośnie zadawał?

Jestem tylko głupią kobietą, więc (nigdy się nie nauczę) wysłałam dwa sarkastyczne sms-y. No może jeden bardziej gorzki. Nie zniżył się, by odpowiedzieć. Nie próbowałam więcej. 

Szefu kaszlał w nocy. Biegałam z syropkami, potem zasnęłam skulona na pufie obok jego łóżeczka. Wstałam o 5.30. Włożyłam zbroję z eleganckich ciuchów i wyretuszowałam zmęczoną twarz. Pojechałam do pracy, gdzie wmusiłam w siebie śniadanie. Czeka mnie długi dzień w moim drugim życiu, gdzie nikt nie przypuszcza nawet jaka jestem naprawdę. I dobrze. 

Tylko po co wciąż spoglądam na telefon?

Jak idiotka?

czwartek, 19 listopada 2015

- You look like a queen.

- Queen-Mother?

- No. The queen of my heart.

.

.

.

.

.

Ciekawe. Ciekawe dlaczego po tylu latach rezygnacji i potulnej ciszy ta hydra znów podnosi głowę. Potwór, który kiedyś wygryzał mnie od środka jako młodą kobietę. Piekielna potrzeba by być kochaną. 

Zupełnie zbędna.

Cholernie niepokonana.

środa, 18 listopada 2015

No więc, chyba popiszę tu jeszcze.

Po pierwsze - jestem znów żona korporacyjną. Tak, tak. Po roku korporacyjny znów dostał pracę, przełknął dumę, zaakceptował niższą stawkę i powrócił do szczęśliwej korporacyjnej społeczności. Z dala od Mordoru tym razem.

Po drugie - jestem szkieletem, poruszanym mieszanką antydepresantów, kawy, białych cienkich papierosów i wafli ryżowych. Niedługo skończę 38 lat. Mam potrzebę wyartykułowania przemyśleń kobiety u progu menopauzy, wieku średniego i wymiany na nowszy model. 

Po trzecie - jestem matką pięknej nastolatki. To doświadczenie tak ekstremalne, że jestem ciekawa, czy znajdzie się ktoś mający podobne przejścia. 

Po czwarte muszę wyrzucić z siebie trochę emocji. Zanim wybuchnę lub ogarnie mnie autodestrukcja. 

To dziwne, ale na tej krawędzi czuję się bardziej żywa, niż przez ostatnich dziesięć lat.

Witajcie

 

 

12:55, korporacyjnazona
Link Komentarze (5) »
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin