Blog > Komentarze do wpisu

Apdejt

W telegraficznym skrócie:

mąż obecny - szt. 1

dzieci zdrowe - sztuk 0

teściowe obecne - sztuk 1

mole spożywcze - sztuk nie wiadomo ile (ignorują piekielnie drogą pułapkę i dalej żrą moją kaszę - świnie)

Jak wiadomo jestem uzależniona od netu a moim hobby jest agregowanie kontentu. No i patrzcie co kot przyniósł - śliczne:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,113418,11225614,Chlopiec_z_lalka__nic_specjalnego.html

Temat przypisanych ról społecznych jest mi bliski albowiem martwię się nieco, że będąc kurą domową zły przykład daję swoim dzieciom. Niewątpliwie Jedynka ma już wdrukowane, że facet może spieprzyć gdzie chce i kiedy chce a matka w domu żarcie ma ugotować, bo jak nie to kanał i najważniejsze na świecie jest sprzątanie pokoju.

Jednocześnie nigdy nie była fanką typowo dziewczęcych zajęć a zabawy w uczenie misiów, dom i ubieranie lalek nie miały chyba nigdy miejsca. Co innego wyścigi samochodowe, akrobacje i miśki kaskaderzy.

Szefu jest jednostką zbyt mało rozwiniętą, żeby ocenić potencjał jego męskości, ale wykopaną na strychu u babci lalą jest żywo zainteresowany, wózeczki różne posiadamy na stanie i zapewne będziemy z nich robić użytek, bo z doświadczenia wiem, że dzieci lubią wozić różne rzeczy (np. skrępowanego kocykiem kota).

Jednocześnie fascynacja Korporacyjnego posiadaniem syna objawia się w dużych dawkach zaskakującej czułości, więc szanse, że unikniemy chowu "na twardziela" są spore.

No i generalnie jakkolwiek nie lubię mojego męża to podoba mi się, gdy w nocy widzę Szefa uwalonego na ojcu i smacznie śpiącego.

Pokonaliśmy jelitówkę. Dla poratowania mojego wizerunku konieczny jest już heavy make-up (z gatunku tych dla ofiar przemocy domowej).

Jednocześnie dziękujemy Wadimowi z prywatnego pogotowia, który był u nas w sobotę. Jego totalnie olewackie podejście oraz skierowanie do rzeźni (czytaj szpitala dziecięcego) dało mi kopa niezbędnego do dalszej walki.

Stay tuned.

 

wtorek, 20 listopada 2012, korporacyjnazona

Polecane wpisy

Komentarze
2012/11/20 13:51:33
Mąż mi podpowiedział;). Może to jest dobra rada. Przychodzi facet do apteki i kupuje 3 kulki na mole. Na nastepny dzień przychodzi i kupuje 30 tych kulek. Zaciekawiona farmaceutka pyta czemu aż tyle. -A co pani myśli, że tak łatwo trafić taką kulką w mola ? Dobrego dnia i zdrowotności dla dzieci sztuk full. Jeśli chodzi o teściową, to się nie wypowiadam, bo sama też nią jestem ;)
-
2012/11/20 21:34:30
na męża/dzieci/teściową nic Ci nie poradzę, ale na mole mogę spróbować...
1) wywalić wszystkie sypkie rzeczy, które trzymasz w szafkach (niestety, ale potencjalnie są pożywką dla molowego potomstwa); 2) wystawić wszystko z szafek, umyć je wodą z octem; spsikać tym samym środkiem przestrzeń między szafkami a ścianą; 3) jak już wszystko wywietrzeje odrobinę (nie trwa to długo), wstawić z powrotem wszystko do szafek, a do każdej wstawić buteleczkę/słoiczek z esencją/ekstraktem miętowym (otwarte); na drzwiczkach do szafek od strony wewnętrznej możesz dodatkowo przykleić torebkę na mole (najzwyklejszą ze zwykłych, dostępne w Rossmanie). Gwarantuję Ci, że mole wygonisz (u mnie się sprawdziło), ale polecam od tej pory trzymanie wszystkich sypkich rzeczy w szczelnych pojemnikach - nie tylko dlatego, że mole lubią wracać do znanych już im szafek, ale przede wszystkim ze względu na zapach... jest na tyle intensywny, że przenika przez papierowe/tekturowe opakowania jeśli rzeczy dłużej stoją (to odkryłam dopiero po jakimś czasie...)
Powodzenia w walce (nie tylko z molami)
-
2012/11/20 23:03:00
I nie kupować żadnych bakalii na wagę, ja to dziadostwo przyniosłam z orzechami...
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin