Blog > Komentarze do wpisu

Czy jestem żałosna?

Dla wszystkich, którym jest mnie żal:
- świadomie wyszłam za mąż
- świadomie urodziłam dzieci
- świadomie zgodziłam się sprzątać i gotować
- świadomie zrezygnowałam z kariery na rzecz pracy na pół etatu
- świadomie stałam się kurą domową.

Ten blog jest zapisem mojej codzienności. Pokazuję Wam, co kryje się za drzwiami domu człowieka sukcesu i jego uroczej żony.

Bo wszystko ma swoją cenę. Rodzina i przetrwanie małżeństwa swoje kosztują.

Dziś coraz łatwiej jest powiedzieć mężowi, który nie do końca spełnił marzenie o rycerzu na białym koniu - "spadaj". Kobiety chodzą do pracy, zarabiają, walczą o alimenty, zawierają nowe związki.

Ale ja się na to nie zdecydowałam. Wybrałam i ponoszę konsekwencje swojego wyboru.

I nie uważam swojego wyboru za błąd.

Czy gdybym nie wyszła za korporacyjnego i została samotną matką - byłoby lepiej?

Czy nie legalizując związku bardziej byśmy się starali? A może bez ciężaru obrączki na palcu już dawno żylibysmy osobno?

Czy gdybym zrobiła karierę, na która miałam szanse, mój mąż kochałby mnie bardziej, czy nie zniósłby mojego braku czasu, zmęczenia, nieobecności?

Czy gdyby mój mąż nie zrobił kariery ale został np. nauczycielem - czy dalibyśmy radę żyć skromnie i spokojnie, czy jego charakter wziąłby górę i mimo wszystko poniosłoby go w świat?

Czy takie gdybanie ma sens?

Tu i teraz jestem matką i żoną.

Widocznie tak miało być.

środa, 26 września 2012, korporacyjnazona

Polecane wpisy

Komentarze
2012/09/26 12:38:08
"gdybym zrobiła karierę, na która miałam szanse"

Tragizujesz.
Nie używaj czasu przeszłego tam, gdzie jest on logicznie nieuzasadniony :)

Buziaki :*
-
2012/09/26 12:55:10
Decyzje podejmujemy swiadomie po czym na przestrzeni lat zalujemy.

Nie mozna tez dramatyzowac - ze albo bycie kura domowa albo rozwod.

To, ze mnie w ogole nie kreca rzeczy typu dzieci, nie oznacza ze krytykuje sam fakt bycia rzeczona kura domowa.

Ale z twojego postu wynika, ze to nie byl wybor dajacy ci spelnienie tylko poswiecenie.

Bo to mezowi ma byc dobrze - ma robic to co chce i byc zadowolony ze swojej kariery i zony.

To rodzinie ma byc dobrze - trzeba ja utrzymac w kupie niezaleznie od ceny jaka przyjdzie ci za to zaplacic.

To dzieciom ma byc dobrze - by mialy matke pod reka.

Ani razu nie napisalas: "to mi ma byc dobrze, zostalam kura domowa, by byc szczesliwa".

Piszesz tylko o innych, o swoim poswieceniu ergo mam prawo sadzic, ze zlozylas swoje zycie w ofierze na oltarzu rodzinnym a nie, ze jestes spelniona, szczesliwa w roli matki i zony kobieta.

Tylko dzieci predzej czy pozniej zaczna zyc swoim zyciem, wyprowadza sie i zaloza wlasne rodziny. Maz w kazdej chwili moze cie odpulic i co wtedy?

Skoro teraz sie poswiecasz i nie jestes spelniona, to co bedzie za 10-15 lat?

Zamiast gdybac co by moglo byc nalezy sie zastanowic co moze z tego wszystkiego wyniknac.

-
2012/09/26 13:27:47
@ fidrygauka - Jakbym nie tragizowała to by nie było ciekawie nie? Kariera była ale się zmyła. Za miękka dupa. Ot co.
@ 0meh - nie, nie jestem szalenie szczęśliwa. Ale nie wiem czy w innym wariancie byłabym szczęśliwsza więc pielęgnuję to co mam.
A poświęcenie... Zawsze było domeną kobiet. Mam to w genach. Feminizm w interpretacji PPD (natemat.pl/29667,perfekcyjna-pani-domu-mlode-kobiety-w-polsce-nie-sprzataja-to-wina-feministek) nie zdążył mnie zinfiltrować.
-
2012/09/26 14:35:10
a mi się ten wpis podoba. Twoje decyzje, Twój wybór i szacun
-
2012/09/26 14:48:55
Słowo 'kariera' zastąp słowem career, które ma nieco inny wydźwięk (the job or series of jobs that you do during your working life, especially if you continue to get better jobs and earn more money - czyli po prostu ROZWÓJ ZAWODOWY).

I wtedy pomyśl, że wszystko jeszcze przed Tobą. Do rozwoju nie potrzeba twardej dupy :)
-
2012/09/26 14:50:58
najważniejsze to żeby nam było dobrze i inni nie powinni się wtrącać jeżeli jesteśmy szczęśliwi ;) pozdrawiam i zapraszam do mnie festinalente.blox.pl/html
-
2012/09/27 08:00:33
gdybys zdecydowala sie kariere to tez walczylabys z brakiem czasu, zmęczeniem i nieobecnościa. to ze macie problemy zalezy chyba nie tylko od tego czy jestes kura domowa czy nie.
-
2012/10/24 12:40:45
E tam, zawsze znajdzie się ktoś, kto ma jakieś ale. Singielki odnoszące sukcesy szydzą z kur domowych, a kury domowe z singielek. Jeżeli ktoś akceptuje swoje życie i prowadzi je świadomie to niech sobie żyje jak chce!
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin